Kwestia posiadania idoli, mentorów czy też osób, którymi się inspirujemy jest bardzo ważna i użyteczna. O ile mamy świadomość pewnych rzeczy, aspektów.
Nasz ideał, powinien być jak latarnia morska, coś co wskazuje drogę i kierunek w jakim należy podążać. Należy to traktować jako punkt odniesienia, mozliwości, umiejętności i poziomu jaki możemy uzyskać.
Przy porównywaniu siebie należy pamiętać o kilku rzeczach:
- To co widzimy na ekranie telefonu, TV, internecie to jest tylko efekt końcowy, produkt końcowy danej osoby. Coś co ktoś nam chce pokazać. To jest zaledwie wierzchołek całej góry lodowej. Nie mamy pojęcia ile pracy, wysiłku, trudu kosztuje i kosztowało daną osobę, do osiągnięcia takiego poziomu. Czytałem o aktorze teatralnym, który wymiotował przed każdym swoim występem, miał tremę, stresował się, ale po mimo to dawał wybitny występ. A widownia była grą zachwycona. Nie wiedząc co się dzialo za kulisami
- Porównywując się do danych, które są na wysokim poziomie, do którego my też chcemy dojść, patrzymy na idola który jest na maksymalnym poziomie, a my dopiero zaczynamy. Popełniamy błedy, uczymy się dopiero, wiele rzeczy nam nie wychodzi. Zaczynamy się zastanawiać czy się nadajemy do tego, wątpic w siebie i mamy chwile zawahania. To są te momenty, w których większość osób odpuszcza i się poddaje. Gdyby wszytsko bylo takie łatwe, to każdy by to robił. A nie każdy jednak robi, to na czym nam zależy.
- Ważnym aspektem też jest czas. Nikt nie osiągnął najlepszego poziomu z dnia na dzień. To jest efekt pracy, godzin praktyki, wysiłku i CZASU, jaki musiał upłynąć, aby praca przyniosła efekty.
W momencie kiedy pieczesz ciasto, robisz wszystko zgodnie z przepisem i dajesz ciasto do piekarnika. Zostawiasz je tam na okreslony czas. Nie majstrujesz i nie kombinujesz ze skłądnikami, temperaturą i czasem pieczenia, bo dostaniesz zakalca.
Następnym razem, gdy przyjdzie Ci do głowym chęć porównywania siebie do innych, weź powyższe kwestie też pod uwagę.