Innymi słowy, kontroluj to, co możesz kontrolować.
Każdemu z nas zdarza się, że musimy coś zrobić – czy to obowiązki domowe jak sprzątanie, pranie, gotowanie, czy trening i trzymanie diety. Albo z innej strony - czasami mamy ochotę zjeść coś niezdrowego albo wypić drinka.
Często w takich momentach pojawia się brak chęci, motywacji, złe samopoczucie albo po prostu "nie czujemy tego vibe’u" – czy innego New Age’owego gówna. Problem zaczyna się wtedy, gdy realizację swojego celu uzależniamy od stanu emocjonalnego, czyli czegoś, czego nie możemy kontrolować.
Jeśli poproszę Cię, byś usiadł na 5 minut, zamknął oczy i nie myślał o niczym – dasz radę? Prawdopodobnie nie. Jeśli nie jesteś mnichem i nie medytujesz od dziecka, to raczej będzie to niemożliwe.
Ale jeśli poproszę Cię, byś przez te 5 minut patrzył przed siebie w jeden punkt, to już prawdopodobnie Ci się uda. Dlaczego? Bo łatwiej kontrolować to, co robimy – nasze ruchy – niż to, co myślimy czy czujemy.
Więc dlaczego uzależniać to, co masz zrobić, od tego, czego nie możesz kontrolować? To nie ma sensu.
Nie wyglądałbym tak, jak wyglądam teraz, gdybym trenował tylko wtedy, kiedy mi się chce...
Nie nagrałbym wielu filmów, gdybym nagrywał tylko wtedy, kiedy miałem na to ochotę...
Wiele rzeczy by się nie wydarzyło, gdybym czekał na motywację, chęci oraz dobre samopoczucie...
Skąd brać motywację i chęci? Spytasz...
Ja doskonale wiem, PO CO coś robię.
Wiem, co chcę osiągnąć. I to daje mi siłę, by pokonywać trudności, ból i wysiłek.
Ty też zastanów się, PO CO robisz to, co robisz.